Dlaczego Polacy tak bardzo stresują się swoją pracą?

Dlaczego Polacy tak bardzo stresują się swoją pracą?

Dlaczego Polacy tak bardzo stresują się swoją pracą?

Redakcja POLSKA TIMES wraz z Komitetem Dialogu Społecznego KIG oraz think tankiem Laboratorium „Więzi” zorganizowała w marcu debatę poświęconą relacjom Polaków z pracą. Dyskusję poprowadził Paweł Siennicki, redaktor naczelny Polski Times. Uczestniczyli w niej: Magdalena Bigaj, Łucja Krzyżanowska, Bartosz Bartosik i Konrad Ciesiołkiewicz.

Fragment debaty:

Paweł Siennicki: Czy zgodzą się państwo ze mną, że dzisiaj praca jest tak samo ważna, jak życie osobiste i szczęście?

Magdalena Bigaj: Rynek pracy w Polsce jest bardzo zróżnicowany, a ten trend, o którym pan mówi, da się zaobserwować głównie wśród wolnych zawodów bądź zawodów, nazwijmy je, nowoczesnych, które się wykształciły w ostatnim czasie, oraz wśród mieszkańców dużych miast. Nieprzypadkowo rozmawiamy na ten temat w Warszawie. Pracownik fizyczny nie operuje raczej kategoriami work-life balance, bo jego praca trwa zawsze osiem godzin, a po wykonaniu przypisanych na dany dzień zadań ta praca się kończy. O naruszenie balansu życia prywatnego i pracy łatwiej w wolnych zawodach, gdzie jest chociażby większa pokusa zostawania po godzinach. Dlatego pamiętajmy, że nie mówimy o całym rynku pracy, a zaledwie o jego wycinku.

Konrad Ciesiołkiewicz: Obecnie bez wątpienia żyjemy jakby na przecięciu dwóch trendów. Pierwszy z nich charakteryzują ciągłe i szybkie zmiany, które sprawiają, że przyszłość jest nieprzewidywalna. Drugi przynosi rosnącą świadomość potrzeb i motywacji. Tutaj wyraźnie dostrzega się godność człowieka, także w miejscu pracy. Dziś coraz częściej dostrzegamy, jak ogromne są koszty obecnego tempa zmian. W ciągu ostatnich sześciu lat wskaźnik zwolnień w ZUS-ie ze względu na dysfunkcje psychiczne zwiększył się o 70 proc.! Nawet przy założeniu, że po części może to być efekt pewnej „gry” ze strony pracowników, to skala zjawiska nie pozwala go dłużej ignorować. Ciągła niepewność i zmiany na rynku pracy sprawiły, że Polacy są jednym z najbardziej zestresowanych pracą narodów w Europie. Nie chodzi tutaj o szukanie winnych, ale o pokazanie, że to są właśnie koszty rozwoju, który sam w sobie jest bezdyskusyjnym osiągnięciem. Można powiedzieć, że zbudowaliśmy kapitalizm, ale zaniedbaliśmy tych, którzy go budowali.

Paweł Siennicki: Część mojego życia spędzam w małym, powiatowym miasteczku, Pucku, nad morzem. W tym miasteczku są dwie Biedronki, w których w weekendy albo popołudniami bardzo często pracują nauczyciele, aby dorobić do pensji. W ich opinii ta praca nie deprecjonuje ich wysokiej pozycji społecznej, wynikającej z szacunku przynależnego nauczycielom w tej społeczności. Może zatem dyskusji o work-life balance nie możemy ograniczać tylko do Warszawy?

Konrad Ciesiołkiewicz: Przez ostatnich 30 lat prawie nie dostrzegaliśmy tego, w jak wielkim stopniu praca determinuje nasze życie. Teraz to jest dla nas „oczywista oczywistość”, że praca ma wpływ na nasze rodziny, na to, ile czasu mamy wolnego, czy angażujemy się w działania obywatelskie albo działalność charytatywną, czy mamy czas dla drugiego człowieka, czy w ogóle mamy czas na budowanie relacji – i tych rodzinnych, i tych przyjacielskich. Praca ma fundamentalne znaczenie dla naszego życia i dziś dorastamy wreszcie do tej świadomości.

Magdalena Bigaj: Łatwo jednak sobie wyobrazić, że z tej świadomości wynikają dwie zupełnie odmienne postawy: wyniesienie pracy na piedestał i całkowite się w niej zatracenie albo myślenie o pracy w taki sposób, aby ten ważny czynnik naszego życia rzeczywiście je wzbogacał, a nie stał się elementem destrukcyjnym.

Bartosz Bartosik: Warto zastanowić się, czy ta większa świadomość wagi pracy dla naszego dobrostanu przekłada się na to, że pracujemy więcej, czy jednak mniej? Dane o polskim rynku pracy zebrane przez firmę Randstad i OECD pokazują, że Polacy są coraz bardziej zadowoleni ze swojej pozycji na rynku pracy oraz z życia zawodowego. W ciągu ostatnich 13 lat statystyczny Polak zmniejszył swój czas pracy w skali roku o 80 godzin, czyli pracujemy zdecydowanie mniej. Ale jednocześnie, kiedy spojrzymy głębiej w statystyki, okaże się też na przykład, że praca nas wciąż bardzo stresuje, a dodatkowo, co ciekawe, wśród tych zadowolonych z pracy, czyli 72 proc. Polaków, zdecydowanie najwyższy odsetek jest w grupie zarządzających – 93 proc. Zupełnie inne są wyniki wśród szeregowych pracowników w danej dziedzinie, wśród których odsetek zadowolonych jest zazwyczaj o kilkadziesiąt procent niższy.

Paweł Siennicki: Czy w świecie, w którym zestresowany pracownik może pstryknąć palcem i pójść do innej pracy, jeśli obecna go stresuje, to nadal jest rozmowa o pracy, czy może o konstrukcji psychicznej pracowników?

Magdalena Bigaj: A czy rzeczywiście tak łatwo jest zmienić pracę?

Paweł Siennicki: W Warszawie mamy dwuprocentowe bezrobocie.

Magdalena Bigaj: Owszem, ale już 200 km od Warszawy mamy 20-procentowe, bo jak już mówiłam, rynek pracy jest bardzo zróżnicowany.

Łucja Krzyżanowska: Ale mamy w Polsce takie grupy zawodowe, np. pielęgniarki, które mogą pstryknąć palcem i wyjechać za granicę. Niemniej musimy być tutaj wrażliwi na to, że czym innym jest sytuacja, w której specjalista lub przedstawiciel kadry zarządzającej dochodzi do wniosku, że praca nie może dominować w jego życiu, więc będzie z niej wychodził po ośmiu godzinach, zamiast siedzieć dłużej, a czym innym jest sytuacja osób, które pomimo to że mają etat, muszą dorabiać dodatkowo, siedząc za kasą w supermarkecie.

Magdalena Bigaj: Na pewno istnieją różne perspektywy i to, co się dzieje w Warszawie, jest jedną z nich, niewątpliwie ważną…

Łucja Krzyżanowska: …chociażby dlatego, że wyznacza trendy.

Magdalena Bigaj: Jednak warto przenosić się na różne poziomy.

Paweł Siennicki: Zatem niech mnie państwo zabiorą tam, gdzie jeszcze nie byłem. Jak wygląda polski rynek pracy?

Magdalena Bigaj: Temu rozwarstwieniu, wynikającemu po części z modelu rozwoju kraju, towarzyszy globalizacja, która wpływa na aspiracje ludzi, ale może również pogłębiać frustrację. Pracownik z małej miejscowości w regionie ogarniętym większym bezrobociem obserwuje dzięki nowym technologiom życie ludzi na takiej szczęśliwej wyspie społecznej, jak Warszawa – gdzie rzeczywiście bezrobocie wynosi 2% i niektórym łatwo zmienić pracę na inną – i zadaje sobie pytanie: „Co ze mną jest nie tak?”.

Z opublikowaną przez gazetę treścią debaty zapoznać można się TUTAJ